Szerokiej drogi

Szerokiej drogi

25 lipca 2010

Szerokiej drogi czyli kilka, kilkanaście, dużo, sporo słów na temat irlandzkich dróg, samochodów i absurdów.

Play

{ 17 komentarzy }

420 25 lipca 2010 o 21:48

Dzięki Przemku, że przy pomocy tego odcinka mogłem usiąść obok Ciebie w samochodzie by podczas jazdy posłuchać ciekawych rzeczy o Irlandii.
Super odcinek!!!

Pshemko 26 lipca 2010 o 07:33

Tylko uważaj, bo trzęsie w tej ciężarówce jak jasna cholera!

filipowsky 26 lipca 2010 o 07:56

ŻEBY NIE Było tak że zciemniałem, ale firma miała taki rozkład i schemat pracy, że robotę którą w Polsce sam robiłem, tu robiły 4 osoby… A ze pracowalem wydajnie i nie zciemnialem, to robilem swoje zadania 2x szybciej niz irlandasy…
Tak samo jest w duzym irlandzkim banku, gdzie w Polsce 4 osoby były odpowiedziaone za dział przewalutowań, a ty 25 osób robi tą samą prace.

Irlandia absolutnie do granic mozliwości ma rozdmuchaną praco-marnotrawiastą biurokracje czyli 25 osób robi to samo, co mogło by zrobić 5 osób…

Druga sprawa, że irlandasy nie są za bardzo wykształceni. Kierownicze stanowiska w Banku możńa już objąc po ich marnej jakości koledżu…

Ooooj temat rozległy apropos pracy w irlandii i irlandzkich przyzwyczajeń…

a podcast dobry, jak dawno dawno kiedyś…
Przemo mnie “poznał’ w tirze…100 lat temu…

Pshemko 26 lipca 2010 o 08:09

Absolutnie Filipku nic nie mam do jakości Twojej pracy.

Chodziło mi tylko o to aby pokazać system pracy w Irlandii, który jest mało zorganizowany w wielu miejscach.

Robert 26 lipca 2010 o 16:49

Jeśli chodzi o UK to właściwie wszystko wygląda podobnie. Różnicą jest przegląd techniczny, który trzeba zrobić w zależności od roku auta (podobnie jak w PL – nowe rzadziej) a standardem jest coroczny przegląd.
Przepis o włączonych światłach 24h/dobę, jaki obowiązuje w niektórych krajach UE, to jeden z tych bzdurnych przepisów jakie nie są w stanie zastąpić zdrowego rozsądku. Już tłumaczę dlaczego bzdurny.
Wyobraźmy sobie mroźny zimowy poranek, kiedy to świeci słońce. Zimą słońce jest dość nisko nad horyzontem a auta często są brudne. Słońce oświetla nasze auta od tyłu a więc może nas razić w lusterku. Kierowca przed nami zaczyna hamować a my widzimy jedynie zmianę natężenia świateł czerwonych (bo nie każdy ma dodatkowe światła stopu, notabene kiedyś w Polsce były one nawet zakazane). Gdyby auto przed nami jechało bez świateł, różnica pomiędzy zgaszonymi światłami a zapalonymi światłami hamowania była by o wiele większa a więc i nasza reakcja byłaby szybsza. Niestety coraz więcej jest kierowców, którzy nie patrząc w lusterka wsteczne chcą przepuścić pieszego zbliżającego się do przejścia i… zatrzymują się powodując zagrożenie na drodze. Jeszcze inni kierowcy boją się światła żółtego i też hamują mimo, że przejechały by jeszcze dwa-trzy auta przez skrzyżowanie. Szkoda, że policja nie udostępnia statystyk, bo właśnie wjeżdżanie w tył poprzedzającego pojazdu jest jednym z głównych rodzajów stłuczek, biorąc pod uwagę dwa auta w ruchu. Nie zapominajmy, że aut jest coraz więcej a więc jest coraz ciaśniej. Polecam wszystkim sprawdzić w praktyce jak to wygląda, bo teoretyzując nie da się tego zrozumieć. Bierzmy też poprawkę na realne sytuacje a nie na wzorce bądź to, co być powinno a więc, że nasze auta mają przybrudzone szyby, reflektory.
Był kiedyś taki pomysł aby wprowadzić światła “miejskie” świecące wyłącznie z przodu – to by już miało sens, no ale na pomyśle się skończyło.
Reasumując, dobrze że tu nie musimy stosować się do tego moim zdaniem durnego przepisu i sami decydujemy kiedy światła włączyć a kiedy nie. To się sprawdza tu na wyspach, gdzie pogoda jest gorsza niż Polsce, no ale Polska to taki dziwny kraj…

Wracając do podkastu, zarówno jakość nagrania, jak i sama treść są na wysokim poziomie i nie zauważyłem kiedy mi te 50min minęło :)

Fidel 27 lipca 2010 o 06:37

No ale wlasnie jest cos takiego jak swiatla “miejskie” – konkretnie nazywa sie to swiatla “dzienne”. Swieca tylko z przodu i ma je 80% sprzedawanych obecnie samochodow. Swietny patent.

Robert 27 lipca 2010 o 12:03

A to nie wiedziałem. Co prawda coraz więcej aut ma opcję automatycznego włączania świateł przy słabszej widoczności (deszcz, zmierzch), co jest idealnym rozwiązaniem, ale o światłach “dziennych” nie słyszałem. Może dlatego, że nie stać mnie na brand-new auto :)

Fidel 27 lipca 2010 o 13:13

A brak nowego auta to tez nie jest jakis wielki problem – sa kity z takimi swiatlami, ktore mozna zamontowac do dowolnej marki :) – nie wiem jaki to koszt, ale wielki nie jest. Tylko kwestia kupienia czegos, co homologacje europejska ma, bo inaczej tam, gdzie obowiazek jest, dostaniemy mandat za brak swiatel i tak :)

Robert 27 lipca 2010 o 14:08

Ooo nie, dla mnie wystarczy, że światła włączam i wyłączam jak mi rozum podpowiada, no ale dla tych wszystkich co te przepisy idiotyczne wymyślają to na pewno by się różne takie zestawy (z jedynie słusznymi homologacjami rzecz jasna) przydały, bo jak widać po wielu “mądrych decyzjach” typu ograniczenia prędkości czy światła, to te ich rozumy jakoś sprawnego myślenia odmawiają ;)

Pshemko 28 lipca 2010 o 16:04

Ja i tak uważam, że jazda na światłach jest bezpieczniejsza. Jeżdżę z włączonymi światłami mijania o każdej porze roku.

Fidel 27 lipca 2010 o 06:35

O, ten odcinek byl zdecydowanie bardziej dynaminczny, choc tez dlugi – a moze to jest tak, ze to Tobie sie chce spac jak nagrywasz i te sennosc slychac? ;) A w samochodzie senny byc nie mozesz :D

Dobra, koniec zartow – dobry mikrofon masz, albo przepusciles przez odszumiacz, bo nie bylo slychac praktycznie w ogole odglosow pracy samochodu. Jak jest w irlandii – autostrady sa tak chropowate jak w Anglii, ze strasznie szumia opony, czy bardziej gladkie?

Natomiast co do pracy – caly zachod cierpi na przerost zatrudnienia w stosunku do potrzeb chyba. Choc u mnie dochodzi inny problem – nierownomierne oblozenie. Sa takie miesiace, ze czas pracy wypelniam w 180% a sa takie (jak teraz :) ), ze po dwoch godzinach moglbym w sumie do domu isc… W zwiazku z tym mam czas na meczenie komentarzami :D

Pshemko 28 lipca 2010 o 16:08

O takie coś by mi się przydało gdy nie mogę zasnąć. Zacząłbym nagrywać i sen przyszedłby od razu ;)

Rekorder jakiego używam, to Olympus LS-10. Nawet nie sądziłem, że tak mało słychać tych samochodowych odgłosów. Nic z nagraniem nie robiłem po za tym.

A w Irlandii drogi są… dziurawe ;) Nawierzchnie są różne. Ale chyba z przewagą tych chropowatych. Toć to kraj żywcem skopiowany w Anglii.

Papa 29 lipca 2010 o 14:08

Takich podkastów Przemku więcej, informacje z pozoru proste a ile różnic w porównaniu z polskimi realiami. Takie smaczki z życia codziennego na emigracji fajnie się słucha.

Bez odbioru… tzn. brak sygnału :)

Mardu 4 sierpnia 2010 o 15:26

Jako fan motoryzacji z wielka radoscia spotykam kazdy podkast “drogi” i jedynie czego mi brakuje to wlasnie tych odglosow silnika i otoczenia…
Ciekawym doswiadczeniem jest zawsze posluchanie odmiennego punktu widzenia – spalone samochody, stluczki, zli kierowcy, brak kamer(?), brak obowiazku swiatel(?)… Podkast nieco marudny ja nieco inaczej postrzegam irlandzkie drogi.
Ale slucha sie wybornie…
Pozdrawiam

Pshemko 6 sierpnia 2010 o 17:46

Dziękuję za pozytywny odbiór. Podkast musiał być marudny, bo chciałem ponarzekać trochę na tych beztroskich kierowców, których muszę tolerować każdego dnia :)

Pihont 3 września 2010 o 10:03

Nie był marudny. Bardzo fajnie się słucha takich audycji. Przez chwilę byłem z Tobą i obserwowałem drogi w Irlandii. Zazdroszczę nielimitowanego netu w komórce do pobierania podcastów, tak przy okazji ;)
Pozdrawiam.

Pshemko 3 września 2010 o 16:32

Ten nielimitowany internet, to jedyne co mnie trzyma w tej pracy. Nigdy nie jest nudno z Hukafonem na przykład ;)

Previous post:

Next post: