Nie ma takiego numeru

Nie ma takiego numeru

1 września 2010

O problemach z polskimi operatorami komórkowymi. Kto ich nie miał ręka do góry! Live is brutal…

Play
Dźwiękoszczelny 1 września 2010 o 22:03

Mam jeszcze pytanie uzupełniające: czy załączone zdjęcie przedstawia tą operatorkę z infolinii mbanku?

Pshemko 2 września 2010 o 18:04

Praca stresująca jest (dzwonią jacyś cwaniacy nawet z zagranicy), to operator musiał zapewnić komfortowe warunki pracy ;)

koras 2 września 2010 o 00:09

O ludzie, co za zdjęcie!

Wiola 2 września 2010 o 18:14

Na szczęście u mnie jakiekolwiek kłopoty z telefonami załatwia Robert :-) Zawsze Robert spędzał kilka godzin, by cokolwiek wyjaśnić, makabra.
A nie masz zdjęcia pana pracującego w infolinii?

Pshemko 2 września 2010 o 18:19

Posiadam takowe zdjęcia, ale podobno są mniej atrakcyjni niż powyższa pani.

Pawel AA 2 września 2010 o 21:05

Podnosze reke do gory (bo kiedy opuszczalem Polske telefonow komorkowych jeszcze nie bylo, operatorow rowniez)

Pshemko 2 września 2010 o 21:14

Ale teraz pewnie używasz telefonu. W Niemczech problemów nigdy nie miałeś?

Pawel AA 2 września 2010 o 21:22

Wrecz przeciwnie. Mialem i to spore, nie chcieli dac mi karty/kart bardzo mi wtedy potrzebnych. Kiedy wyslalem im wypowiedzenie okazalo sie ze wszystko jest mozliwe (mialem wtedy calkiem spore rachunki – wiedzieli co traca). Karty prepaid (kasa na nich) sa najczesciej wazne przez rok od ostatniego doladowania. Po tym czasie jest sie jeszcze jakis czas osiagalnym ale nie wiem jak dlugo. Niektorzy operatorzy sa jeszcze bardziej bezczelni i przy braku obrotow na karcie (np nie wytelefonujesz wiecej niz 5€ miesiecznie) karta jest obciazana kosztami jej utrzymania ca 2€.

Cudze chwalicie…

SkwaRRR 3 września 2010 o 11:22

Najpierw miałem Plusa, potem Ideę (ktoś to jeszcze pamięta?), która potem zmieniła się w Orangę, a od kilku ładnych lat korzystam z Ery.
Czego mnie nauczyły te wszystkie zmiany operatora? A no tego, że nie warto zmieniać operatora! Wszyscy są po tych samych pieniądzach, szkoda nerwów.. Chamski oligopol!

PS.: Ula widziała tą fotkę? :)

Pshemko 3 września 2010 o 16:36

Czy Ula widziała? To zdjęcie przedstawia Ulę ;)

Robert 3 września 2010 o 13:45

Gdybym chciał pomarudzić na polskich operatorów, to wyszedł by mi z godzinny odcinek w którym dostało by się Erze za naciąganie klientów i ukrywanie obowiązków klienta względem operatora, przy różnych taryfach (o czym Przemek pośrednio wspomniał), Idei za brak kompetencji pracowników oraz częste zmiany spółek z którymi współpracowali (przed przejęciem przez Orange) oraz za próby wyłudzania niesłusznie naliczonych opłat (sposoby rozliczania WAP, GPRS) no i na koniec po dupie dostała by firma Heyah za kompletny brak kompetencji i niemożliwość załatwienia czegokolwiek poza Warszawą, oraz za płatną infolinię nawet dla klientów ze sprawami, które ewidentnie Heyah spaprała. U nich też są/były spore niejasności regulaminowe co do tego idiotycznego przymuszania ludzi do aktywowania karty co kilka miesięcy. Przez 4 miesiące nikt nie był z tym telefonem w kraju nad Wisłą a na koncie po ostatnim doładowaniu uzbierało się ok 30-50zł. Jednak nie mogłem z nich skorzystać, bo przez płatną infolinię nikt nie potrafił mi pomóc (40 min rozmów z kilkoma osobami). Co ważne, obowiązują regulaminy aktualne a nie te z chwili zawiązania umowy, czego i tak nie da się udowodnić bez wydrukowanych pełnych regulaminów drobnym druczkiem. Co by nie było ukradli mi te pieniądze i do tego straciłem na rozmowie z infolinią kolejne 30zł.

Jak sprawy telefonów komórkowych mają się w UK? Ano tak, że nie ma czasowych limitów i tym samym nie ma przymusu doładowywania nawet jak się nie korzysta z telefonu (zdarzyło mi się przez 4-5miesięcy nie doładowywać). Zmiana operatora to formalność (dostaje się specjalny kod i numer telefonu pozostaje niezmienny), opłaty nawet na prepaidzie są bardzo niskie (często darmowe SMSy, swoje wybrane numery, połączenia lokalne) a do tego nie potrzeba określać się żadnym kontraktem. Dziś mogę być w jednej firmie a jutro w innej (no przesadziłem, bo zmiana operatora to 2-3dni)

Pshemko 3 września 2010 o 16:38

Pamiętam jak opowiadałeś o Heyah w Kontestacji :)

Papa 3 września 2010 o 22:14

To chyba ja będę marudzić najmniej. Pierwszy był plus w 2001 roku i wtedy człowiek cieszył się, że w ogóle ma telefon, a jak zasięg był jeszcze w tych miejscach w których przebywaliśmy to już całkiem rarytas. Od 2003 roku Idea, na którą nie narzekałem, bo to cały czas jest intensywna zmiana na rynku – więc ceny malały, a każdy jeden operator chciał klientowi wejść w tyłek. I trzeci numer do dziś aktualny w PLAY. Wszystkie umowy były prepaid, zawsze zarejestrowane, z pełną świadomością ile i za co płacę, bez zabaw w setki pakietów, kombinacji, promocji, komplikowania sobie życia na własne zawołanie – wszystko grało świetnie. Jakiś czas temu przesiadłem się na MIX w Play i muszę powiedzieć, że jakikolwiek problem, który się pojawiał zawsze rozwiązałem na infolinii albo w salonie. Stąd moja ogólnie dobra opinia o marce. Jak skończy się moja obecna umowa zostanę u nich dalej w prepaid Fresh. Może mam po prostu szczęście, że nie pakuje się w niejasne układy z operatorami – co nie zmienia faktu, że znam przeróżne historie, w których operatorzy starają się naciągnąć nas na jakieś niejasne promocje. Grunt to czytać to co nam podsuwają i rezygnować z propozycji od konsultantów, którzy niejasno dążą do celu. Jak sam powiedziałeś, zadzwoni się do kolejnego, albo zadzwoni kolejny i już gadka może być zupełnie inna. A to wynika nie tyle z dobrej chęci co z kompetencji poszczególnych żuczków z call center :)

atomowy Łukasz 5 września 2010 o 16:19

Era – co się dużo dziwić, skoro mają ceny połączeń jakie mają, o telefonach nie wspominając. Co do numerów… Play Fresh ma dobre podejście. Każde doładowanie nawet za 5 zł to przedłużenie karty na 365 dni. Wg mnie całkiem nieźle.

Pshemko 5 września 2010 o 17:23

To i kilka innych rzeczy podoba mi się w Play. Zapewne niebawem się tam przeniosę.

koras 6 września 2010 o 13:00

mBank Mobile bardzo sobie chwalę, korzystam już rok, niesamowita sieć. Poza faktem, że przenosili mój numer z Simplusa ze dwa tygodnie to nie mam większych zastrzeżeń. Na numerze mi też zależało, bo mam go z 8 lat.

Żadnych ukrytych kosztów, płaska stawka, dość tani Internet w telefonie. Za 2 dychy miesięcznie bez problemu się nagadam z kim chcę i ile chcę, bo nie mam zwyczaju pisać SMS’ów.

Z wirtualnych operatorów to mBank Mobile mogę śmiało polecić, a z tych większych sieci to Plus mnie nigdy w przeszłości nie zawiódł i PLAY wdaje się rozsądny z tym, że do tych cwaniaczków każdy ma drogo jeśli chcesz dzwonić na numer PLAY z innej sieci.

A co do okresowej ważności konta – no trzeba pamiętać, tak jest w tym kraju.

Pihont 8 września 2010 o 09:32

Mnie ciarki przechodzą jak tylko mam coś załatwiać przez jakąkolwiek infolinię. Mam wrażenie że są stworzone tylko po to żeby przyjąć na klatę niezadowolenie klienta a nie po to żeby mu cokolwiek pomóc.
Przesłuchałem już kilka odcinków i muszę powiedzieć że słucha mi się ich wyśmienicie. :)

Previous post:

Next post: